sobota, 12 stycznia 2013

40. Пока я читаю

Одну книжку я получил - просто нашёл под ёлкой. Вторую я купил. Обе для молодёжи.

60 lat różnicy, a dzieciaki zupełnie inne

czwartek, 10 stycznia 2013

39. Co w głowie zostaje?

Miałem napisać notkę na temat tego, jak media ogłupiają ludzi - szczęściem taki stan rzeczy zauważyli inni, a nie jest moim zadaniem stawać w szranki z zawodowymi dziennikarzami.

Podejrzewałem to od dawna, a Kendżi uświadomiła mi to dosadnie, że przesadzam nazywając autorów piszących w internetowych wydaniach gazet dziennikarzami. Nie każdy kupuje kilka drukowanych gazet i tygodników miesięcznie, żeby wyrobić sobie pogląd na interesujące go tematy, zdobyć wiedzę o bieżących wydarzeniach czy dowiedzieć się czegoś ciekawego o Polsce i świecie. Częściej sięgamy do internetu, bo to i szybsze i wygodniejsze.

Czasami można natknąć się na takie coś:

Dąbrowski był kapitanem, trudno żeby pułkownik był podwładnym majora w czasie pokoju.
Czasem zauważy się taki błąd, czasem nie - świadczy to jednak o słabym przygotowaniu autorów artykułów. Ważniejsze jest jaki aktor gra postać i czy przypadkiem nie zdradza żony. (Tu wypowiedź jest cytatem, co wcale nie przeszkadza dodać dopisku redakcji).

Mam dla Was 10 pytań z codziennego życia i medialnych przekazów:

1. Czy po pełni księżyca jest on "zjadany" z prawej czy z lewej strony, nim stanie się rożkiem?

2. Jak się nazywa matka Madzi?

3. Czyja postać widnieje na banknocie 200-złotowym?

4. Jakim samochodem rozbił się dziennikarz Maciej Z.?

5. Jakie jest maksymalne oprocentowanie kredytu konsumenckiego?

6. Która serialowa postać zginęła w wypadku z kartonami?

7. Ile jest partii w polskim sejmie?

8. Który polski polityk ostatnio zgolił wąsy?

9. Jakie kraje roszczą sobie pretensje do Falklandów (Malwinów)?

10. Jak ma na imię żona "Rysia z Klanu"?

Mam nadzieję, że pytania były łatwe i nie trzeba się było nad nimi specjalnie zastanawiać. Jeśli z którymś były problemy, to być może oprócz naszego lenistwa w zdobywaniu informacji  i roztargnienia winne są choć trochę dzisiejsze media?

wtorek, 8 stycznia 2013

38. Sur le pont d'Avignon

Miałem napisać notkę na zupełnie inny temat, ale ktoś mnie ubiegł. Popełnił był swoje wyznanie w sposób zgodny z moim postrzeganiem stanu rzeczy. Mogę się pod tym jedynie podpisać obiema  ręcami  ręcyma rękami. Mogę tylko zachęcić do przeczytania krótkiej notki tutaj. Zachęcam bo warto!

Przeglądając blogi z Waszych linków trafiłem na blog, na którym znalazłem interesujące zdjęcie. Nie chcąc go podprowadzać, podsowiecać czy ordynarnie kraść, coby Wam pokazać, co mnie zainteresowało znalazłem podobne w sieci.

zdjęcie ze strony: www.szalencowie.pl

Nie było trudno by znaleźć korzystając z wyszukiwarki, że jest to most w Awinion. Hmm... Przecież ja już o tym moście słyszałem niejednokrotnie, a teraz zobaczyłem wreszcie jak wygląda. Awinion kojarzył mi się zawsze z niewolą awiniońską papieży (1309-1377) oraz mostem, na którym to "tańczą panowie, tańczą panie".

Piosenki do wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, wykonywanej przez Ewę Demarczyk nasłuchałem się do oporu dzięki małżonce, która była i jest wielką jej fanką. Jako że w prezencie ślubnym dostaliśmy dwukasetowy radiomagnetofon marki Sony, który notabene działa do dziś, jedną jego kieszeń "okupowała" Demarczyk, drugą Dire Straits. Dostaliśmy dzięki moim przyjaciołom wiele mało "weselnych" prezentów, jak na przykład fotel bujany, zajmujący pół pokoju w hotelu asystenckim, tudzież ogromną afrykańską maskę. Ale nie o tym...

Znalazłem pierwotną wersję piosenki, będącą inspiracją dla Baczyńskiego. Mnie się bardzo podoba.



I jeszcze wersja w wykonaniu Ewy Demarczyk



Sam most w Awinion który powstał w XII wieku, został zniszczony tak dawno temu, że powstały legendy krążące wokół przeprawy kończącej się na środku rzeki. To kolejny punkcik do kolekcji moich marzeń związanych z odwiedzeniem miejsc. Łatwy do realizacji, bo Prowansja nie jest tak daleko i zobaczenie na własne oczy pięknego miasta leży w zasięgu możliwości.

sobota, 5 stycznia 2013

37. Palma mi odbiła...

W zasadzie to nie mnie odbiła palma, a Gdańskowi. Choć to nie miastu również odbiła ta palma (nie,nie - wyjątkowo to nie o urzędnikach), tylko palmiarni czy też oranżerii .
Ale Gdańsk to moje miasto, więc i palma moja!

Palma w oliwskiej oranżerii liczy sobie koło 160 (a może 180?) lat i przywieziona została z jakichś wojaży przez jednego z cysterskich mnichów. Rosła sobie początkowo w doniczce i na lato wynoszona była przez krzepkich mnichów na świeże powietrze.

W pewnym momencie mnisi przestali być dość krzepcy, bo to i ciężar drzewka wzrósł i wpływy z kolekty niechybnie spadły co krzepkości nie pomagało, zasadzili więc palmę do ziemi, a nad nią postawili oranżerię.

Rosła sobie palma i rosła. W 1926 r. miasto przejęło Ogród Opacki w Oliwie i ozdobny ogród botaniczny stał się parkiem miejskim. Czy to cystersi nie popisali się przewidywalnością, czy to miasto miało ważniejsze rzeczy na głowie, czy to palma przesadziła... W 1985 roku nad oranżerią wybudowano palmiarnię.

Dość, że rosła sobie i rosła, i tak odbiła w górę, że osiągnęła wysokość niemal 17 metrów i ostatnio (w listopadzie) przebiła szklany dach oranżerii. Przybyli alpiniści, wymienili stłuczone szkło i obcięli niesforne liście daktylowego drzewa. Ale już rosną nowe.

fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Teraz włodarze miasta zastanawiają się, czy rozbudowywać istniejący obiekt, czy też postawić nowy. Nie jestem zwolennikiem czynów społecznych, ale też już dziś trzęsie mnie na samą myśl o przyszłych przepychankach, przetargach i wyrywaniu kasy.

Postawiłbym nowy obiekt i to metodą nie uszczuplającą finansów miasta. Projekt mogą wykonać studenci architektury Politechniki Gdańskiej w ramach konkursu z jakąś nagrodą, na którą sponsor z pewnością się znajdzie. W końcu po skończeniu studiów mają projektować dla nas domy i mosty, więc praktyka się przyda.

Samą konstrukcję też można postawić w ramach sponsoringu. Nie są to ogromne koszty, jeśli obetnie się część kosztów pracy, które mogą być wykonywane przez studentów budownictwa w ramach praktyk.

Nie chcę iść dalej, bo coraz śmielsze pomysły przychodzą mi do głowy. Złomiarze też mogliby mieć swój wkład w budowę, gromadząc materiał na konstrukcję, który można przetopić na pręty czy potrzebne profile. ;-)

Sam byłbym włożył nieco sił i środków, bo to w końcu moja palma. Moja, gdańska...

fot. Zbigniew Kosycarz/kfp Tak wyglądała konstrukcja palmiarni w 1985 roku - niezbyt skomplikowana

Zdjęcia z www.trojmiasto.pl  Sam zrobić nie mogłem, bo palmiarnia czynna jest od maja do października.

czwartek, 3 stycznia 2013

36. Dotyk Pana Boga

Zaczęło się ponad dwa lata temu, kiedy dostałem niewielką książeczkę Lucyny Szomburg "Droga do Santiago de Compostela" (tu podziękowania). Był to zapis samotnej pielgrzymki do grobu św. Jakuba w Hiszpanii szlakiem francuskim.

Przeczytałem ją ze cztery razy - raz niezwłocznie, później w drodze do Rzymu, tuż przed wylotem do Hiszpanii i wreszcie kawałkami już na samym Camino. Książki już nie mam, bowiem jeszcze przed dojściem do katedry w Santiago podarowałem ją spotkanej po drodze dziewczynie z Polski - Alicji. Cieszyłem się z tego tym bardziej, że Ala mogła czytając przypomnieć sobie swoją, nieskończoną jeszcze drogę wiodącą przez te same miejsca. I pewnie książka powędruje dalej do innych...

W książce był wiersz - tak bardzo prawdziwy i tak prosty, że aż uniwersalny:

Człowiek wyszeptał: "Boże, przemów do mnie."
I oto słowik zaśpiewał.
Ale człowiek nie usłyszał, więc krzyknął: "Boże, przemów do mnie!"
I oto błyskawica przeszyła niebo.
Ale człowiek tego nie dostrzegł. Rzekł: "Boże, pozwól mi się zobaczyć."
I oto gwiazda zamigotała jaśniej.
Ale człowiek jej nie zauważył, więc zawołał: "Boże, zrób cud!"
I oto urodziło się dziecko.
Ale człowiek tego nie spostrzegł.
Płacząc w rozpaczy powiedział: "Dotknij mnie Boże! Niech wiem, że jesteś tu."
Bóg schylił się i dotknął człowieka.
Ale człowiek strzepnął motyla ze swego ramienia i poszedł dalej...

Przypomniałem go sobie w Austrii, kiedy poczułem dotknięcie Pana Boga :-)


Takich chwil, kiedy można przystanąć, pomyśleć, uśmiechnąć się i z większą siłą ruszyć dalej przez życie Wam życzę. :-)

środa, 2 stycznia 2013

35. Babcie! Kupujcie Tuwima!

Murzynek Bambo w Afryce mieszka,
Czarną ma skórę ten nasz koleżka.
Uczy się pilnie przez całe ranki
Ze swej murzyńskiej Pierwszej czytanki.

A gdy do domu ze szkoły wraca,
Psoci, figluje - to jego praca.
Aż mama krzyczy: "Bambo, łobuzie!"
A Bambo czarną nadyma buzię.

Mama powiada: "Napij się mleka",
A on na drzewo mamie ucieka.
Mama powiada: "Chodź do kąpieli",
A on się boi, że się wybieli.

Lecz mama kocha swojego synka,
Bo dobry chłopak z tego Murzynka.
Szkoda, że Bambo czarny, wesoły,
Nie chodzi razem z nami do szkoły.

Wierszyk ten znam "od zawsze", co dla młodzieży na salonach stwierdzającej, że powstanie warszawskie wybuchło w 1988 roku, a stan wojenny wprowadzono rok później (można spojrzeć tu) stanowiącej dziś prawo oznacza, że było to w epoce, kiedy po ziemi hasały jeszcze dinożarły dinozarły dinozaury.

Nasza kochana Unia Europejska, rękami Komisji Praw Kobiet (moim zdaniem to sztuczny twór dla nawiedzonych feministek) chce zakazać wierszyków i bajek, które są niepoprawne politycznie. I choć początkowo chodziło o bajki, w których występował murzyn, to dzielne obrończynie praw kobiet do chodzenia w spodniach z rozporkiem wykoncypowały sobie, że szkodliwe są także książki (nie tylko bajki), w których to mężczyzna zarabia na rodzinę, a kobieta dba o dom, gotuje, pierze i wykonuje szereg trudnych choć koniecznych czynności i na dodatek opiekuje się dziećmi. I chcą zakazać ich wydawania.

Bo taki model jest sprzeczny z równością płci - tak samo jak pisuary dla chłopców, o których było głośno jakiś czas temu w Szwecji.

Tuwim, Astrid  Lindgren (ojciec Pippi Langstrumpf  był jakimś królem w kraju czarnego luda - swoją drogą była kiedyś dziecięca zabawa w "czarnego luda") czy Henryk Sienkiewicz (ten Kali był taki kubusiopuchatkowy, czyli o małym rozumku) wejdą na listę autorów zakazanych. Może Sienkiewiczowi nawet Nobla odbiorą?

Nieżyjąca już Lindgren takie przeboje miała już ponad pół wieku temu, kiedy tłumaczenie jej książki na francuski pomijało pewne "niewygodne" fragmenty.

Poprawność polityczna ma się też zabrać za braci Grimm, bo w bajkach nie ma "pozytywnych kobiecych postaci". Bo to jak nie jędza, macocha czy zła królowa, to jakaś Baba Jaga się trafi. Rybak łowiący złotą rybkę też miał paskudną starą. ;-)

To, że nie są to jedynie wymysły idiotycznego fatalisty mogliście przekonać się nie raz. Na homoseksualistę nie można powiedzieć "pedał", zresztą niedługo homoseksualista zostanie zakazany i będzie tylko to sztuczne słowo na g.... Fajki mają być tylko określonej średnicy a w ogóle ślimak to ryba a marchewka to owoc.

APELUJĘ DO BABĆ I DZIADKÓW!

Z okazji Dnia Babci lub Dnia Dziadka, który będzie za niecałe trzy tygodnie podarujcie wnukom wiersze z Murzynkiem Bambo! Kiedy będzie trzeba czytać je pod kołdrą lub w piwnicy z pewnością ciepło o was pomyślą...

Na razie politycznie poprawne jest to:

Zdjęcie podprowadziłem z bloga Stardust, a skąd ona, to nie wiem - zresztą to nie murzyn, tylko Afroamerykanin

Pocieszam się tylko, że nie zakażą Bolka i Lolka. Bo dwóch młodych chłopców trzymających się za rękę jest OK. Choć za moich czasów nikt tak ich nie odbierał...

Jak już ktoś doczytał dotąd, to jeszcze jeden mało poprawny politycznie wiersz Tuwima:

Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę !
Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Werzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści, i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy… wileński
(Pan wie już za co, profesorze !)

I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że “szumią jodły w Tel-Avivie”,
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rętę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę !…

wtorek, 1 stycznia 2013

34. Piórem na PostIt

Nawet pisać mi się nie chce...