poniedziałek, 22 kwietnia 2013

79. Koncert życzeń

Wszem i wobec oświadczam, że wiosna nadejszła. Chyba zresztą każdy, który zaczął się pocić pod zimową baranicą dawno to już zauważył.

Ale do brzegu, jak to rzecze Klarka.

Został mi niecały tydzień na zabawy internetem, zaglądanie na blogi i załatwienie wszelkich koniecznych rzeczy. Później - proszę mi wybaczyć - będę rzadkim gościem w sieci. Rzeczywistość jest jednak bardziej kolorowa niż najbardziej wyszukane opisy.

Słowem - poszły konie po betonie.

Nie tak to sobie wyobrażałem. Wiosna przyszła później, a w moim bądź co bądź podeszłym wieku nie chciało mi się zasuwać z namiotem po śniegu, stąd niemal miesięczny poślizg. Przed wyjściem muszę jeszcze zaliczyć wizytę u dentystki, której boję się bardziej niż stada talibów, grupy dzieci z przedszkola i Koła Gospodyń Wiejskich razem wziętych. Może to dziwne, ale wolę kiboli, Czeczenów i kanibali. No i poczekać na nową kartę do bankomatu która idzie od tygodnia jakby chciała a nie mogła.

Na dzień dzisiejszy porzuciłem marzenia (to były marzenia? - raczej wymysły) żeby wyruszyć z Kaliningradu czy z Kijowa. Ruszam z Gdańska, bo tak będzie lepiej. Chyba zrobiłem się (uwaga! będzie nowomowa) zrutynowany, bo nie mam zielonego pojęcia, jaką trasą ruszę. Mnie jest prawdę mówiąc wszystko jedno, bo wszystkie drogi prowadzą tam, gdzie chcę dojść.

Dzięki Fioletce i jej czytanym z zapartym tchem opowieściom o zabytkach chcę zwiedzić Brukselę i jest to jedyny pewny punkt na trasie mojej wędrówki. Poza tym wszystko jest otwarte. Myślałem, żeby zahaczyć o Warszawę i Kraków a stamtąd via Via Regia (ładne zestawienie słowne) przejść przez Germanię aż do Niderlandów i Flandrii. Później pomęczyć się przyjdzie z wędrówką przez Burgundię i - mam nadzieję - rejon Lazurowego Wybrzeża, żeby wylądować w Akwitanii, skąd rzut beretem do Kraju Basków. Dalej już z górki...

Można też przez Toruń, Poznań i Zgorzelec..

Problem jedynie w tym, jak zaplanować trasę przez Polskę. Chwilowo skłaniam się do ruszenia Pomorską Drogą Świętego Jakuba. Kusi tym bardziej, że... ona nie istnieje! Jest ponoć jakiś kawałek między Sianowem a Lęborkiem, a z internetowych informacji wiem, że bodaj w maju będą jakieś fety połączone z przyznawaniem premii dla kogoś, kto pilotuje taki projekt w bodaj szczecińskim miejskim urzędzie. Nic to, że nie ma szlaku. Są trzy segregatory dokumentacji, dziesiątki zleconych badań sondażowych, rozliczenie pensji i takie tam. Jeśli ktoś wyczytał w tym ironię - to słusznie.

Jesteście Ludziki Kochane z całej Polski i z Wielkiego Świata. I tu moja prośba o koncert życzeń.

Teraz pewnie trudno polecić coś ciekawego do zwiedzenia czy zobaczenia, ale z pewnością macie takie miejsca, leżące na szeroko pojętej trasie mojej wędrówki, które sami chcielibyście zobaczyć. Ciekaw jestem jak zaplanowalibyście dla siebie trasę Gdańsk - Santiago de Compostela, nie licząc się z tym, że ma być jak najkrótsza, a mając na uwadze jedynie to, żeby była jak najciekawsza?

Jasnym jest, że nie zahaczę o Podlasie, Podkarpacie czy Stany, do których nie mam wizy. Ale reszta?

Nie ukrywam, że jest duża szansa, że z Waszych twórczych pomysłów choć w części skorzystam.
Dla ułatwienia mapka szlaków Przez Polskę i Europę (można powiększyć).



54 komentarze:

  1. Klik dobry:)
    Chcesz dojść na 25 lipca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej niemożliwe. Chłopaki z Wrocławia najkrótszą trasą szli 105 dni, a i tak kawałek podjechali. Ja będę miał nieco dalej i nie zamierzam zasuwać jak w wyścigu. Spokojnym tempem na ile organizm pozwoli, a nie według rozpiski sporządzonej w internecie.

      Za pierwszym razem chciałem tak iść. Życie jednak skutecznie prostuje zbyt ambitne i zbyt dokładne plany - tak co do trasy, jak i co do czasu. :-)

      Usuń
  2. Zapewne w Hiszpanii będziesz na tym moście, prawda?

    http://alella.blog.onet.pl/galeria/podroze/page-2/

    Po nim wejdziesz do Puente la Reina?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Errata.

      http://alella.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/471653/files/podroze/8505ea0dcc8ca2f1698fed7eb15eeb2c,61,19,0.jpg

      Usuń
    2. Tym razem przez Hiszpanię nie chcę iść drogą francuską, bo już nią szedłem (od Logrono). Nie zastanawiałem się jeszcze nad dokładnym przebiegiem trasy w Hiszpanii, ale być może przejdę camino aragones, które kończy się w Pente la Reina. :-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję (w zasadzie pewność), że będzie z przygodami. I oby tych przyjemniejszych było więcej. Muszę się przyznać, że przytyłem na tę okoliczność 12 kg ponad normę, więc będzie z czego zjeżdżać. :-)

      Usuń
  4. Jeśli zahaczysz o Warszawę to mi pewnie kaktus na dłoni wyrośnie. Już kilka razy "zahaczałeś", ale tylko w wyobrazni.Na zdrowy chłopski rozum to ja bym podreptała przez Świnoujście, Rostock, Hamburg, Kolonię, Brukselę,Paryż, Tours, San Sebastian, Santander (przyzwoity bank tam jest:)), Owedo do Santiago. Nie za;pomnij, że buty muszą być mocne, tudzież plecak jakiś wyczynowy, w którym nie będą Ci się paski wciąż urywać. I kup plastry Compied, na pęcherze. Powodzenia!!!!
    Jestem co prawda na emigracji, ale mam internet i komórkę. Ogólnie rzecz ujmując jestem wykończona - zrobiłam tyle km w górę i w dól jakbym była na trekkingu pod Mont Everestem.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell, droga wzdłuż północnego wybrzeża Hiszpanii jest trudniejsza dla pielgrzyma. Ja wybrałabym na pielgrzymkę Camino Francés. Głównie dlatego, że to jest ta tysiącletnia - pierwsza droga pielgrzymkowa i przy niej znajdują się piękne katedry... Jest też doskonale przygotowana z myślą o pielgrzymach (pola namiotowe przy tanich hostelach (to ważne, bo na dziko rozbijać namiot jest obecnie niebezpiecznie w Hiszpanii - nie uzasadniam, bo to długi temat), salki z materacami, działa pomoc "SOS" dla zagubionych itd... itp. Poza tym ta trasa jest ostatnim etapem Via Regia /Wilno, Grodno, Kijów, Lwów, Kraków, Olkusz, Będzin, Wrocław, Drezno, Lipsk, Frankfurt nad Menem, Kolonia, Akwizgran, Bruksela, Paryż, Orlean, Bordeaux, Pampeluna, Puente la Reina, Burgos, Santiago de Compostela/.

      Ale... my sobie możemy dreptać przy komputerze, a nasz dzielny Mironq i tak podąży według swojego planu :)

      Usuń
    2. @Anabell!
      Rzeczywiście mam pecha z tą Warszawą. Jedyna okazja, to zwiedzanie Krakowskiego Przedmieścia 10-tego, dowolnego miesiąca. ;-)
      Chciałem załatwić Aero2 przy jakiejś okazji, ale zlikwidowali punkt wydawania kart. :-(
      Chyba rzeczywiście masz chłopski rozum, bo chyba jakoś tak właśnie pójdę. Odpuszczę jedynie Paryż i z Brukseli postaram się pójść prosto w dół. Łazi mi po głowie Avignon i Carcassonne.

      Co do butów, to kupiłem nowe, ale pierwsze kilkaset kilometrów będę jeszcze dodzierał stare, które mają na liczniku jedynie nieco ponad 3,500 km. Jak się rozpadną, to zmienię.

      Plecak niestety biorę ten sam. Po prostu nie mam kasy na nowy, porządny, a takie za dwie i pół stówy będą takie same, albo jeszcze gorsze. Czasem zastanawiam się, skąd normalni turyści biorą plecaki, jak wszędzie takie badziewie.

      Nie przewiduję pęcherzy, choć jak znam życie to się kiedyś w końcu pojawią. W razie pytań puszczę SMS-a. :-)

      Usuń
    3. @AlEllla
      Mnie się najbardziej podoba to, że ten północny szlak przez Polskę nie jest jeszcze wyznaczony (jest kawałkami i mam narysowany ślad na mapie). Końcówkę camino w Hiszpanii chcę przejść właśnie drogą północną. W zeszłym roku szedłem camino frances i jak dla mnie było tam za dużo ludzi. :-)

      Usuń
    4. To się pogubiłam, bo gdzie camino aragones a gdzie del norte? Którędy chcesz te odcinki połączyć?

      Usuń
    5. Gdybym szedł od strony Carcassonne, to przeszedłbym przez Lourdes (myślę, że warto) i później camino aragones do Puente la Reina. Stamtąd przeskoczyłbym jakoś do Donostia - to tylko kawałeczek. Nawet nie wiem, czy jest tam jakiś szlak czy nie, ale to nie ma znaczenia. :-)

      Usuń
    6. Nie gniewaj się, że ja tak dociekam i "piłuję". Bardzo przeżywam tę Twoją wędrówkę i myślami będę z Tobą wędrować... na zasadzie:
      - O! Mironq zapewne jest już w... i patrzy na...

      A jak będę przeżywać, jak trasy nie poznam, ha?

      Usuń
    7. Przecież cała przyjemność po mojej stronie. Sam jeszcze dokładnie nie wiem, którędy będę szedł. Dwa razy już planowałem i okazało się, że trasa była inna od zamierzonej, co wcale nie znaczy, że gorsza, czy mniej ciekawa. :-)

      Postaram się dawać znać, gdzie aktualnie jestem - wszystko zależy od możliwości technicznych. Jak wiesz, prowadzę dość obszerne codzienne notatki i później nawet ich przepisanie na komputer jest dla mnie problemem. Z drugiej strony bez tego relacja będzie dziurawa. Przed wyjściem podam swój numer komórki, nabytej specjalnie na tą okazję i można się będzie ze mną jakoś skontaktować. Na terenie Polski to nawet i głosowo, później niestety tylko smsowo, bo na roaming i pogaduchy zza granicy nie wyrobie z kasą. :-)

      Usuń
    8. ...a do San Sebastian to trochę pod górę będzie, tam gdzieś się teraz drogi poobsuwały od nadmiaru opadów.

      Usuń
    9. Tak, o pogaduszkach mowy nie ma, to zbyt kosztowne, a w połowie obciąża Ciebie.

      Usuń
    10. Zanim tam dotrę, to już zdążą naprawić. Znalazłem stronkę z rozpiską nieco krótszego szlaku niż zamierzam iść.

      http://www.chemins-compostelle.com/Leschemins/leschemins.html

      Z Namur do SdC podają 2566 km i 105 dni marszu. A to przecież skrót. ;-))))

      Usuń
    11. Polacy po drodze do SdC chcieli pobiegać z bykami w Pamplonie. Myśleli, że biegać każdy głupi potrafi. Może każdy,ale nie z bykami. To trzeba umieć. Jednego z chłopców byk dziabnął rogiem w pachwinę i pielgrzymka skończyła się w szpitalu. Przy okazji moja koleżanka mieszkająca w Pamplonie najadła się strachu, bo ranny miał na imię tak samo jak jej syn, który aktualnie w Pamplonie się bawił na ulicach podczas San Fermin. Zawołali ją do szpitala na "identyfikację" i jako tłumaczkę, bo się z chłopakiem dogadać nie mogli.

      To jako ciekawostka i przestroga. Jak pielgrzymka, to pielgrzymka, a nie harce, więc bądź grzeczny Mironq ;)

      Uważaj też na meduzy, jakby Ci przyszło w jakiejś zatoczce odpoczywać.

      Na wypadek, gdybyśmy przed Twoim wymarszem się nie spotkali już tutaj, masz ode mnie dobre słowo na drogę.

      Szczęść Boże! Sprzyjającej pogody!

      Usuń
  5. Coz, dobrego podrozowania i dotarcia do celu!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie, to powinno mi się życzyć jedynie dobrej pogody (cokolwiek by to miało znaczyć) i życzliwych ludzi spotykanych po drodze. I łask Bożych, bo tego nigdy za wiele. :-)

      Usuń
  6. To może przez Wielkopolskę? Mogilno, Trzemeszno, Gniezno, Ostrów Lednicki, Poznań i dalej na Słubice?
    Udanych przygotowań!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałem nad tą trasą, bo jest ponoć dobrze oznaczona zarówno po polskiej jak i po niemieckiej stronie. We wszystkich tych miejscowościach już jednak byłem, a - wstyd się przyznać - nigdy nie byłem w Koszalinie, Kołobrzegu czy Świnoujściu.

      Prawdę mówiąc trasą na Poznań (do Pobiedzisk i dalej na południe) szedłem już dwa lata temu. Całość opisałem (choć jeszcze nie skończyłem) na drugim blogu - odnośnik po prawej stronie u góry, więc nie chciałbym powtarzać tej samej trasy.

      Fajnie byłoby przejść ten szlak od Ogrodnik - może kiedyś się zdecyduję zacząć z tamtej strony. :-)

      Usuń
  7. Jedno słowo - podziwiam. I może drugie - zazdroszczę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że wystarczy dorosnąć do niektórych rzeczy i sprawić, żeby minusy nie przesłaniały plusów. Setki lat temu ludzie chodzili bez takich udogodnień, jakie są teraz i dawali radę. W ciągu ostatnich dwóch lat przeszedłem 3300 kilometrów z plecakiem, a jak wiadomo - apetyt rośnie w miarę jedzenia.
      Wystarczy przejść 50 km w ciągu dwóch dni i zauważyć w tym jakąś radość. Później już leci. :-)

      Usuń
  8. Szczerze Cię podziwiam no i życzę powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia to ja życzę na maturach. :-) W zeszłym roku spotkałem ludzików, którzy po maturze wzięli plecaki i poszli z Polski do Hiszpanii. Można, trzeba tylko chcieć i się nie bać. :-)

      Usuń
  9. Ja również podziwiam i gratuluję konsekwencji w planowaniu i realizacji planów turystycznych i wszelkich innych. Mam nadzieję, ze dokumentacja kolejnej wyprawy ucieszy nasze oczy jeszcze przed powrotem na Ojczyzny łono.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę sukcesywnie opisywał przebieg trasy i moje spostrzeżenia tak, jak opisuję na drugim blogu podróż do Rzymu. Problem jest jedynie z przesyłaniem danych. W Polsce mogę spokojnie korzystać z internetu na kartę, ale nie zawsze będzie pewnie dostęp do prądu. A baterie nie trzymają tak długo jak by się chciało.

      Wykoncypowałem sobie, że będę wrzucał krótkie notki tak często jak się tylko da, a swoją drogą, tradycyjnie będę prowadził notatki w zeszycie. Z piórem nie ma takich perturbacji jak z internetem. Ostatnio jak miałem prąd, to nie było zasięgu i odwrotnie. Niemniej myślę, że jakaś relacja będzie. :-)

      Usuń
  10. Warszawy nie polecam, żeby nie było że jestem zarozumiałą warszawianką.
    Proponuję natomiast Płock, z właściwie Wzgórze Tumskie z przewspaniałą Katedrą. To przecież jedna z pięciu stolic Polski.
    A tak wogóle to jestem pełna uznania dla Twoich planów wycieczkowych.
    Szerokiej Drogi :-))
    P.S. A jak będziesz w Brukseli to pozdrów ode mnie przewspaniały rynek Grande Place.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Płocku dawno nie byłem - przyznać muszę. Jeszcze do wczoraj brałem na poważnie trasę przez Polskę, Słowację, Węgry, byłą Jugosławię, Włochy i Francję do Hiszpanii. Wtedy Płock, Warszawa i Kraków byłyby po drodze. Jednak pójdę chyba górą, bo nęcą mnie miejsca związane z I wojną światową, i parę rzeczy chciałbym zobaczyć, nawet schodząc ze szlaku gdzieś nad Mozą lub Marną. :-) Nie omieszkam pozdrowić jak tylko tam dotrę.

      Usuń
  11. No taak... właśnie chciałam powiedzieć, ze ja Ci nie pomogę :)).

    Kciuki będę za to trzymać za powodzenie wyprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamte strony może się kiedyś w przyszłości wybiorę. Łażą za mną Kruszyniany i Grabarka. Załapać się na koncert chóru w Hajnówce też nie byłoby głupie. :-)

      Usuń
  12. Mironq! Najwazniejsze, to spelniac swoje marzenia. Jesetm pelna podziwu, jestes niesamowity.
    Jesli to jest koncert zyczen, to zyczenia sa rozne:) Ja bardzo chcialabym abys mial mozliwosc relacjonowania kazdego dnia pielgrzymki, no ale domyslam sie , ze to malo prawdopodobne. Ciekawa jestem jak dlugo bedzie trwala Twoja podroz, jak rowniez jakie buty wybrales, no i oczywiscie plecak i namiot (jakiej firmy)?!
    Trasa niezwykle interesujaca,
    troszke Ci zazdroszcze, ale tak pozytywnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się relacjonować "na żywo" tyle, ile będę mógł. Nie obiecuję, że codziennie, bo staram się nie składać obietnic bez pokrycia, a nie jestem w te klocki nowicjuszem i wiem, że różnie bywa.

      Zaczynam w moich starych butach na vibramie, które mam nadzieję, że dojdą ze mną do granicy. Do plecaka wkładam nowe trekkingowe półbuty Grizzly - zobaczymy jak się będą sprawować - i sandały.
      Mam namiot Lima II firmy Fjord Nansen (widać go parę razy na drugim blogu), i mimo, że waży 3 kg, to już zdążyłem się do niego przyzwyczaić.
      Plecak biorę niestety ten sam, co ostatnio, bo przez 2 miesiące nie znalazłem nic innego, co by mi pasowało.

      Tak pozytywnie, to możemy sobie wspólnie pozazdrościć chęci poznania świata i otwartości na wyzwania. Też Cię nosi po tych Stanach. :-)))

      Usuń
    2. Tak, widzialam Twoj namiot i dlatego pytam, Pomyslalam, ze znalazles jakis mniej skomplikowany(bez rurek).
      Wiesz, my prztestowalismy mnostwo namiotow. Dwa lata temu zakupilismy namiot francuskiej firmy Quechua, sa rewelacyjne. Przede wszystkim sa lekkie, tylko nie wiem czy dla Ciebie bylby odpowiedni, bo nasz np. (po zlozeniu, my mamy dwojke, ma ksztalt kola). Przypuszczam, ze maja dosc duzy wybor i w roznych rozmiarach.
      Wiem, ze buty sa bardzo wazne, jak nie najwazniejsze wiec dlatego pytam. Nie znam tej firmy, wierze jednak w to, ze dokonales najlepszego wyboru.
      Wybor plecaka nie jest latwy, to fakt. A ten Twoj stary i po przejsciach, mam nadzieje, ze oddales do dobrego szewca:)

      Przyjemnej wizyty u dentysty, trzymaj sie:)



      Usuń
    3. Mam kurtkę firmy Quechua i buty, które przeszły ze mną kilka tysięcy kilometrów też są od nich. Taki namiot (2 seconds) nie jest jednak zbyt wygodny dla mnie. Ten ma zresztą takie same rurki, tylko połączone na stałe. Z plecakiem będę kombinował, choć nie wykluczam, że po drodze nabędę drogą kupna jakiś inny. :-)

      Usuń
  13. Штирлиц, nie nagłaśniajcie Waszych dróg-kanałów przerzutu. Chcecie się zdekonspirować? Zalecałbym, zamiast pieszej wycieczki przez ląd, dyskretny spacer po wodzie- Bałtyk-M.Północne-Zatoka Biskajska. Unikniecie kłopotliwych kontroli paszportowych. Wasza podobizna na zdjęciu paszportowym mogłaby niepotrzebnie wzbudzić podejrzenia;)

    Komentator

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdybym był ze 20 lat młodszy i najważniejsze byłoby dotarcie do celu incognito, to wybrałbym kajak. Kontroli paszportowych na wewnętrznych granicach unijnych już nie ma Towarzyszu! Czytacie stary okólnik, podpisany jeszcze przez Towarzysza Breżniewa. :-)

      Usuń
  14. Nawet nie probuje czegokolwiek doradzac gdyz rozsadek mowi ze lepiej znasz Polske, Europe a takze swe zainteresowania. Niemniej wiem ze takie dlugie wedrowki z plecakiem, namiotem I brakiem regularnego prysznica nie dla mnie I nawet Mick Jagger nie namowilby mnie do takowej.
    Gdy tak Ci sie przy okazji zawedruje w moje strony to nie omijaj moich progow ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do regularności prysznica, to musi wystarczyć raz w tygodniu, chyba że trafi się częściej. :-) Takie są uroki wyruszania bez walizki pieniędzy. ;-) Myślę, że facetowi jest łatwiej, bo można się umyć w jeziorku, rzeczce czy nawet pod pompą. Kobiety tu mają nieco gorzej.

      Muszę wykorzystać czas, kiedy jeszcze mi się chce i w dodatku mam siłę na realizację zamierzeń. :-)

      Jak zniosą wizy do Stanów, to kto wie? Na razie wytrwale lobbuj! ;-)

      Usuń
  15. Łoj, ale ja Ci w tym temacie nie
    pomogę, za to życzę miłej podróży...
    Nie chciej tylko zwiedzać od razu półkuli ziemskiej, bo za długo to będzie trwało :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia. Kurczę, sam się boję, że jak się rozpędzę, to ciężko się będzie zatrzymać. ;-) Na tym etapie najważniejszą rzeczą nie są żadne przygotowania, tylko wyjście. Później się będzie kombinować. :-)

      Usuń
  16. O matko i córko! to o Bruksele zahaczysz?! A kiedy się ciebie będzie mozna spodziewać? i jak się skontaktować by cię solą i chlebem powitać? I kiedy to będzie, mam nadzieję, że przed końcem lipca, bo od 28.07-18.08 jestem w Polsce na urlopie, ale poza tym do dyspozycji :)to daj znać pielgrzymie kiedy cię wypatrywać chyba od strony Anwerpii bedziesz podążał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Brukseli będę pod koniec czerwca lub na początku lipca. Nie planuję terminów, bo teraz to ja sobie mogę planować, a wyjdzie, jak wyjdzie. To jednak kupa kilometrów. Najprawdopodobniej będę podążał od strony Maastricht czy Liege. Podam na wszelki wypadek numer komórki jeszcze przed wyjściem. Biegając po okolicach Brukseli możesz wypatrywać miejsc nadających się na rozbicie namiotu. Takie informacje dla pielgrzyma są niezwykle cenne. :-)

      Usuń
    2. a to przed wyjsciem podaj nr komorki, bede wypatrywac takich miejsc. patrze na te mapki twoje, ale jakom blondynka z krwi i kosci za cholere nie rozeznaje sie w topografii i nic mi te mapki nie mowia :) szerokosci jak to mowia tirarze ( nie tirowki) i dobrych ludzi na drodze zycze :)

      Usuń
  17. Штирлиц, w jakim celu chcecie wnieść duży plecak do centrum Brukseli?

    Komentator

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generale Sudopłatow! Odstawcie tę gorzałę! Przy obcych nie zadaje się takich pytań. Kontaktować się będziemy tak jak zwykle. :-)

      Usuń
  18. Fantastyczny pomysł z tymi szlakami:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Штирлиц, otwartym tekstem piszecie przy obcych, że chcecie jednym plecakiem zawojować pół Europy. Nie dziwcie się, że z uwagą przyglądam się Waszej misji, a przy tym nachodzą mnie obawy, czy aby plecak nie dogoni Was, kiedy będziecie się pośpiesznie oddalać z miejsca. Przedyskutujcie ten szczegół z waszym generałem Sudopłatowem, coby Wasza centrala w konsekwencji nie doznała uszczerbku na reputacji :)

    Komentator

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny pomysł, ale myślę że jest dość dużo ludzi bardziej oblatanych ode mnie, którzy poradzą Ci lepiej.
    Jeśli na Twojej trasie będzie Warszawa, to oczywiście nie odpuść sobie Starówki, a jeśli zahaczysz o Berlin, warto zboczyć do Poczdamu i zobaczyć Sanssouci! Ale ostrzegam, że to sporo łażenia, nie da się nie spędzić tam co najmniej pół dnia, chociaż ja uważam, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mironq, podajcie swoją pozycję. Centrala chce wiedzieć , czy szczęśliwie minęliście Kolbudy.

    Komentator

    OdpowiedzUsuń
  22. Pięknej podróży i opisów, które będziemy potem czytać! Będę życzliwymi myślami z Tobą na szlaku.

    OdpowiedzUsuń