środa, 6 lutego 2013

52. Mam protestować?

Wszyscy wiedzą, że długie zimowe wieczory odnoszą się do czasów, kiedy roboty na roli było niewiele a świece i nafta do lamp na tyle drogie, że w grudniu i styczniu ludzie chcąc nie chcąc chodzili spać z kurami. Dziś już nie te czasy, choć zdecydowanie zamiera o tej porze roku wieczorna aktywność towarzyska.

Bo o ile iść do kogoś po dwudziestej w czerwcowy piękny wieczór nie jest niczym nadzwyczajnym, to pojawić się koło dziewiętnastej w styczniowe późne popołudnie w butach brudnych od pośniegowej brei może być wyzwaniem, narażającym na szwank tak zwane "dobre układy". Coś z tych czasów, kiedy słońce regulowało rytm lepiej od zegarka jeszcze w nas zostało.

Miałem jednak zaległą wizytę, więc wybrałem się z odwiedzinami mimo niesprzyjającej aury. Po drodze zaszedłem jeszcze do sklepu, bo iść z pustą ręką nie wypadało. Nie biorę udziału w żadnych konkursach z powodu wrodzonego lenistwa. Nawet kupon totolotka wysyłam raz do roku, dając się namówić kolegom grającym w Lotto na "kumulację". Co mi w końcu szkodzi, skoro już razem dotarliśmy pod terminal? Tym razem ze względów praktycznych kupiłem czteropak Warki. Była też jakaś informacja o konkursie i możliwych wygranych. Kilka razy zdarzyło mi się znaleźć pod kapslem miły napis: "wygrałeś piwo", dostałem też jakąś zapalniczkę i otwieracz do piwa od miłych pań ekspedientek.

Poprzednie "wygrane" nie wymagały ode mnie żadnych działań czy inwestycji w postaci wysyłania sms-ów czy kapsli poleconym listem. Tym razem jednak na opakowaniu był adres strony internetowej producenta, na której były zasady konkursu. Normalnie byłbym to zapewne kolokwialnie mówiąc olał, ale w towarzystwie zainteresowanym markowymi gadżetami firmy Puma sprawdziłem cóż trzeba zrobić.


Towarzystwo było kompletnie nieskomputeryzowane, ale od czego są smartfony? Wklikałem adres, potwierdziłem, że jestem pełnoletni i kliknąłem na strzałkę "wejdź i wygraj". I co dalej? I nic.

Żeby wziąć udział w konkursie, trzeba mieć konto na Fejsie - a ja nie mam. Dyskryminacja? Skądże znowu!

Mogę przecież konto założyć, podać swoje dane łącznie z numerem telefonu, buta i kołnierzyka. Adres mailowy i domowy pewnie też jest wymagany - bo jak inaczej prześlą mi nagrodę? Problem polega na tym, że nie chcę. Nie bawią mnie portale społecznościowe, rywalizacja na to ile osób mnie lubi i boję się, że takie zabawy zabierałyby mi zbyt dużo czasu. Nawet pisanie bloga nieco czasu z realnego życia zabiera, ale to trochę inna sprawa. Tu mogę pisać kiedy mam czas i ochotę i ważniejsze jest to co myślę, niż jakie słit focie wrzuciłem. Nie muszę nic lajkować i dzielić się swoją "aktywnością".

Nie krytykuję ludzi mających konta na którymś ze społecznościowych portali - po prostu to nie jest zabawa dla mnie.

Sytuacja nieco przypomina tę z małżeństwami i konkubinatami. Wybór zawsze jest i nikt nic nikomu nie narzuca na siłę. Chcesz coś wygrać - zarejestruj się i podaj dane, nikt cię jednak nie zmusza.

Muszę jeszcze krótko odnieść się do posła, którego jako jedynego cenię w polskim parlamencie po tym, jak usłyszałem jego wywód na temat dzietności - Johna Godsona.

"Chciałbym apelować do opozycji o to, abyśmy w sprawach dotyczących walki z kryzysem współpracowali razem, ci z prawej i ci z lewej strony. Apeluję także o to, abyśmy myśleli strategicznie, a nie koniunkturalnie. Wreszcie apeluję do Polaków, aby się nie bali mieć więcej dzieci. Mam czworo wspaniałych dzieci. Jeżeli możesz mieć jedno dziecko,  to możesz też mieć dwójkę. A jeżeli możesz mieć dwójkę, to możesz też mieć trójkę. Ja zrobiłem swoje".

Poseł znalazł się ostatnio na tapecie, nie pasując do genderowych i lewackich stereotypów. Kidy czytam na gazecie.pl: "Poseł Godson – z uwagi na kolor skóry, powinien być pierwszym wzywającym do tolerancji." - to szlag mnie trafia.

To jest dopiero rasizm!!! Lewakom się wydaje, że jak Murzyn, czarnoskóry, to musi popierać wszystkie mniejszości. Nie może mieć własnego zdania, nie może wierzyć w to co chce, powinien grać rolę "uciskanego na równi z homoseksualistami".


Obejrzałem dziś program Lisa i muszę pogratulować posłowi Godsonowi spokoju i merytorycznych odpowiedzi w obliczu medialnego "linczu".

22 komentarze:

  1. Poseł Godson to jaśniejąca gwiazda zachodniego stylu uprawiania polityki w Polskim bagnie. Ciekaw jestem jak długo jeszcze będzie tolerowana jego "dyskusyjna" postawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem postępowi i nowocześni Europejczycy trochę za wcześnie zabrali się za tematy gloryfikacji lewackich postaw i tolerancji w ich rozumieniu. Gdyby wcześniej ocenzurowali biblię, to byłyby szanse, że Godson nie miałby się czym podeprzeć. A tu człowiek, który powinien płakać jaki to jest prześladowany śmie być jeszcze chrześcijaninem. Koniec świata pani Popiołkowa, jaki z tego posła rasista i homofob. Zacofany po prostu i nie daje się wmanewrować w pyskówki. ;-)

      Usuń
    2. Wydaje się, że poseł Godson stał się chybioną inwestycją PO. Polacy niby to zawsze chętnie za modami lecieli, ale tak w gruncie rzeczy to jesteśmy narodem tradycyjnym (nie tradycjonalistycznym). Nigdy nie uwierzę w przyjęcie w Polsce rodzica A i rodzica B, czy zakazu świętowania Bożego Narodzenia, by nie obrazić uczuć nietolerancyjnej mniejszości. Poseł Godson dobrze się wpisał w tą mentalność. A dodatkowo protestanci mają generalnie zdroworozsądkowy styl bycia. Popatrz na kraje historycznie protestanckie i historycznie katolickie. Porównaj osiągnięcia i zamożność ;)
      Co do portali społecznościowych, to są one dla mnie wchodzeniem w paszczę lwa. Kiedyś służby musiały się natrudzić, by coś o człowieku zdobyć, dziś dobrowolnie podaje się to na tacy. Cały profil psychologiczny, znajomości, ulubione dziedziny życia, zainteresowania... Ekshibicjonizm jest mi obcy, a nachalność portali społecznościowych jest wręcz niesmaczna.

      Usuń
    3. Kiedyś przypadkiem skorzystałem z komputera kolegi, który mi go udostępnił do sprawdzenia poczty. Sam w tym czasie wyskoczył po piwo. Chwilę go nie było, więc przejrzałem sobie kilka interesujących mnie stron. Nic nie zapisywałem, więc myślałem że spoko. Następnego dnia mówił mi, że musiał coś poprawiać, bo był zalogowany na FB i cała moja aktywność (przeglądanie stron) było widoczne na portalu dla jakichś znajomych. Od razu dostał kilka informacji, czemu zmienił zainteresowania i od kiedy interesuje się muzyką cerkiewną i katarami. :-))) Gdybym wiedział, że tak to działa to odpaliłbym jeszcze kilka stron pornograficznych. ;-)))

      Zdrowy rozsądek teraz nie jest w cenie. Liczy się przebojowość i medialna siła ciosu. Nie ma problemu, żeby idiotę wypromować na bohatera, z wady zrobić zaletę czy zrobić wielkie wydarzenie z tego, że ktoś zgolił wąsy. Przy tak dużej nadwyżce budżetowej jaką mamy trzeba się zastanowić komu by tu jeszcze coś dać, problemy natury światopoglądowej powinny być głównym tematem do dyskusji (tu uwaga na mowę nienawiści - co nią jest określają ci "bezwzględnie tolerancyjni") a nowe prawo trzeba tworzyć we wszystkich sprawach, które są jeszcze nieuregulowane. Nie ma jeszcze przepisu ile razy dziennie trzeba dziecku zmieniać pampersa i może się okazać, że któraś matka zmieniająca go jedynie trzy razy dziennie w drastyczny sposób nie dba o dziecko. ;-)

      Usuń
    4. No właśnie, dlatego od ustawicznej obecności w sieci i "dzieleniem się" wolę kultywować społecznościowy egoizm ;)

      Co do polityki. Każda inność od polskiego piekiełka, każda inna jakość budzi pozytywne emocje. Podobnie jak i u Ciebie moja partia jeszcze nie powstała.

      Usuń
    5. ...i cała moja aktywność (przeglądanie stron) było widoczne na portalu dla jakichś znajomych

      A mnie osoba zarejestrowana na portalu randkowym wciągnęła (twierdzi, że niechcący, gdy ją zaczęłam opierniczać) w maszynerię tego portalu. Otóż owe "randki" mają dostęp do jej książki adresowej i automatycznie uderzają pod te adresy. Całe szczęście, że nie kliknęłam w "cosik", bo wleźliby i do moich adresów, a ja chronię adresy znajomych, jak relikwie. Ale by się wnuczka zdziwiła, gdyby otrzymała kilkadziesiąt zdjęć chłopaków z informacją: to są znajomi alElii z portalu randkowego. Poznaj ich także. :)))
      O mężach żon i żonach mężów nie wspomnę, co może być.

      Jak się okazuje więc, nie zawsze mamy wpływ na wszystko i nie o wszystkim decydujemy.


      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. Mnie przeszkadzają wszystkie te Fejsbookowe wstawki na zwykłych stronach internetowych. Jako że głównie korzystam z ekranu o mniejszej rozdzielczości, to zawsze aby dopchać się do treści muszę się solidnie naprzewijać przez reklamy i logowania do portali, z których nie korzystam. Wiem, że Wielki Brat z chęcią śledzi, kto się czym interesuje - z Allegro dostałem ostatnio nawet do testowania nowy układ portalu. Przysyłają też co jakiś czas propozycje zakupu rzeczy, spersonalizowanych po kategoriach, które ostatnio przeglądałem. Co ciekawe nawet nie jestem podczas przeglądania zalogowany.

      Taka informacja o randkach do znajomych może być kłopotem, co jednak, jeśli ktoś na tym samym komputerze ma kontakty zawodowe? Aż strach pomyśleć. ;-)))

      Usuń
  2. z portali społecznościowych to od pierwszego wejrzenia przypadł mi do gustu G+. Choć mam konto na FB, to zwyczajnie nie cierpię go. Założyła dawno temu i jestem tam, ale w zasadzie obecna nie jestem.
    A co do posła Godsona - podobnie jak poseł Gowin, też nie moja bajka:) Tak naprawdę jeszcze nie powstała partia dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie podążam za modą i nie mam konta na żadnym portalu. Kiedyś wydawało mi się, że Nasza Klasa może być fajnym tworem dla ludzi mojego pokolenia. Ale kiedy zrobił się jakiś taki dziwny szum koło tego i konta zaczęły zakładać dzieci z podstawówki, nieco ochłonąłem. Jakiś kontakt z częścią ludzi mam, nie jestem zbyt ciekaw co u tych, których nie widziałem ponad 20 czy 30 lat, a na spotkanie na kawie czy przy piwie można umówić się i bez tego.

      Nie chcę przekonywać nikogo ani do swoich racji ani do posła Godsona. Umiaru, taktu i spokoju w dobie polityki "kto bardziej krzykliwy ten lepszy" odmówić mu jednak nie można. Może nie używa zbyt wyszukanych figur retorycznych, może czasem mówi jak prosty chłop, ale przekaz jest zrozumiały i jakoś nie słyszałem, żeby na kogoś napadał. Na krytykę też reaguje spokojnie i bez nadmiernych i niepotrzebnych emocji. Dla mnie też nie powstała partia i obawiam się, że nie powstanie. :-)

      Usuń
  3. oj, podgladam to zycie polityczne, podgladam z prawa i lewa i ze srodka i ciagle nie mam "swojej" partii, choc przynajmniej jednego jestem pewna, na pewno nie bedzie to nigdy Palikot z jego halasliwymi szopkami.

    swoja droga jestesmy swiadkami jakiejs strasznej paranoi z duzym udzialem i zaangazowaniem mediow. wszystko dziala na zasadzie, kto nie z nami - ten przeciwko nam! trafnie to ujales: "Lewakom się wydaje, że jak Murzyn, czarnoskóry, to musi popierać wszystkie mniejszości. Nie może mieć własnego zdania, nie może wierzyć w to co chce, powinien grać rolę "uciskanego na równi z homoseksualistami".
    to wszystko chore jakies...
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szanuję prawo każdego do posiadania własnych poglądów, choć czasem się z nimi kompletnie nie zgadzam. Można czasem podyskutować, ale napastliwość, krzykliwość i obdarzanie niewybrednymi epitetami przeciwników politycznych powoduje, że do takich hitleroszczaków nie mam za grosz szacunku.

      Muszę jednak przyznać środowiskom aktywistów homoseksualnych, że dobrze odrobili lekcję z psychologii tłumu i socjotechniki wraz z technikami manipulacyjnymi. Bo zwykły człowiek nie widzi nic złego w postawieniu pytania: "a co ci to osobiście przeszkadza?". I zapewne powie, że nic, nie zdając sobie sprawę z konsekwencji. A konsekwencje będą. W wychowaniu dzieci, promocji postaw i kolejnych żądaniach. Dziś mówią, że związek partnerski to nie małżeństwo - daję głowę, że za parę lat będą krzyczeć: "do czego taki sztuczny twór jest potrzebny? Niech będzie małżeństwo dla wszystkich".

      Równie serdeczne pozdrowienia :-)

      Usuń
  4. A ja sobie nie życzę, by mi ktoś radził ile to ja mam mieć dzieci. Poza tym zawsze mnie interesuje jakość, nie ilość.Co z tego, że może nas być więcej milionów, skoro będą to miliony niedorozwiniętych - sorry - rozwiniętych inaczej, bo poczętych po alkoholu.
    I wiesz, zero mnie obchodzi czy ktoś jest transwestytą, homoseksualistą transseksualistą, hermafrodytą czy też biseksualistą lub heteroseksualistą- to wszystko są ludzie i muszą być równi wobec prawa, niezależnie co panowie posłowie sobie o tym myślą. Nie wiem, nie rozumiem w czym jest gorszy "homoniewiadomo" od zapijaczonego heteroseksualnego katolika płodzącego bez opamiętania dzieci, które potem lądują w domach dziecka.
    Miłego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nikt nikomu nie radzi ile kto ma mieć dzieci. Ja przynajmniej czegoś takiego nigdzie nie wyczytałem. Wyczytałem natomiast życzenia, żeby Polacy przestali się BAĆ mieć dzieci. To takie dzisiejsze, że młodzi ludzie chcą najpierw spokojnie zdobyć wykształcenie, później trochę poszaleć bez obciążeń i płaczów dziecka po nocach, później dorobić się, ustabilizować, kupić mieszkanie i... mają już po czterdziestce.

      Nie wiem skąd miałyby się wziąć te miliony dzieci poczęte po alkoholu i dlaczego mają mieć jakieś problemy z psychiką, więc się nie odniosę.

      Mnie też nie obchodzi, jakie kto ma preferencje seksualne - ja o swoich nie rozpowiadam na prawo i lewo, żądając z tego powodu jakichś przywilejów i lepszego traktowania. Jeszcze na szczęście nie znaczymy preferencji seksualnych znaczkiem na czole lub naszywką na odzieniu.

      Mamy równość wobec prawa, choć nie każdy może mieć prawo jazdy, pozwolenie na broń czy występować w męskiej reprezentacji piłki nożnej. Każdy ma prawo do życia, a jakoś niektórzy zamarzają lub przymierają głodem.

      Ja nie twierdzę, że osoby homoseksualne są gorsze ani że ktoś chory (jacyś mądrzy ludzie uznali alkoholizm za chorobę) jest kimś lepszym. Kwestia wiary ma tu mniej do rzeczy, bo myślę, że homoseksualistę można częściej spotkać w kościele niż naprutego w pestkę pijaka.

      Taki pijak zresztą apelu posła Godsona na pewno by nie posłuchał. ;-)

      Miłego :-)

      Usuń
  5. Ja bardzo cenię posła Godsona za rozsądek. Mam nadzieję, że go nie wykończą wszyscy lewacy. Ja zaczynam być cięta na tych wszystkich homo nie dlatego, że mnie obchodzi co kto i z kim, ale przez ich żądania afirmacji ich stylu życia i żądanie coraz większej liczny przywilejów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj nawet "postępowa" gazeta.pl umieściła link do video Godsona licząc być może na burzę niepochlebnych i obraźliwych komentarzy. Nie wyszło - więc materiał szybko zniknął z głównej.

      Tu link: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13359651,Godson_wyklada_o_tolerancji__Toleruje_homoseksualistow_.html

      Moim zdaniem całkiem z sensem. :-)

      Usuń
  6. Piwa nie piję od października do maja, po prostu nie smakuje mi wtedy. Ale niech tylko obrócę parę razy kosiarką pojawia się smak a zaraz potem pragnienie. Parę razy wygrałem w promocji Harnasia. Boże jak widziałem minę sprzedawczyni, która za kapsla miała dać mi kolejne piwo. Normalnie jakby to ona za to piwo musiała płacić.
    Co do FB też nie jestem fanem znajomych i lajków. Mam konto bo to chyba znak czasów i poddałem się, ale jest to raczej wizytówka w sieci, dla kogoś z kim utraciłem kontakt,a sprawa jest ważna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piwo pijam prawie wyłącznie butelkowe. No, jakoś nie mogę przekonać się do smaku aluminium i choć wmawiają mi, że smaku nie czuć, to ja jakoś go czuję - być może mózg dorabia smak do wiedzy z czego się łyka? ;-)

      Te panie nie chcące przyjąć mi butelek, które wczoraj brałem z zastawem, lub robiące miny wydając dzieciom loda za patyczka z napisem "wygrałem" też zawsze mnie zadziwiały. Jakby to one tym dzieciakom fundowały lody z własnej krwawicy.

      Uśmiecham się, kiedy policja łapie przestępców, bo umieścili zdjęcia na FB. To dla niektórych taka nowoczesna wersja ekshibicjonizmu, ale skąd przekonanie, że tylko znajomi mogą umieszczane rzeczy zobaczyć?

      Usuń
  7. Pewnie z racji wykształcenia i dawniejszych upodobać powinnam się interesować polityką, ale już od paru lat się zupełnie nie interesuję, mało w niej konkretnych argumentów a więcej opluwania. Jeśli nawet pojawi się jakaś rozsądna wypowiedź to nie jest ona przyczynkiem do poważnej dyskusji tylko do oskarżeń i słownej napaści tych, którzy mają inne zdanie.
    Poseł Godson ma rację, dziś rodzina z trójką dzieci to prawie rodzina wielodzietna. Pewnie trochę zazdroszczę, bo pomiędzy moją dwójką przydałoby się trzecie ;)
    Do FB mam podejście podobne do Antoniego, czasem coś "polubię" ale generalnie to wizytówka i skrzynka kontaktowa z tymi, z którymi utraciłam kontakt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie dziwię się ludziom, że mają w głębokim poważaniu politykę, skoro widzą jedynie okładanie się epitetami, a wszelkie dyskusje przypominają azjatyckie walki kogutów. Jeszcze nie okładają się w sejmie pięściami jak na Ukrainie, ale myślę, że to tylko kwestia czasu.

      Można by to olać, ale kiedy rozum śpi, to budzą się demony. Jeśli ludzie nie będą interesowali się, co te ćwoki tam szykują, to może się okazać, że obudzimy się kiedyś z ręką w nocniku. Nie tak wyglądałby dziś internet, gdyby nie czujność paru osób i później zdecydowany protest przeciwko ACTA, które miało być przemycone jako ustawa o handlu i transporcie.

      Ja też z dwójką, więc źle nie jest, choć trzecie by się przydało. ;-)

      Słuchałem wczoraj Radia Gdańsk. Okazało się, że najgorszą karą dla nastolatków jest odcięcie od FB. Normalnie tragedia... :-)

      Usuń
  8. Hm... A ja o czym innym. Przyznam, że nie lubię określenia "lewak", nie dlatego, że dla kogoś to obelga, którą mogą w kogoś rzucić, a dla kogoś obelga, którą mogą zostać obrzuceni. Nie lubię dlatego, że kojarzy mi się z moim dawnym ziomkiem - chorągiewką bez własnego zdania. Od jakiegoś czasu pluje tymi lewakami na Facebooku, powtarzając bzdury wymyślone przez innych i wywieszając mądrości z Demotywatorów i innych Kwejków. U niego co drugie słowo to "lewactwo" albo "lemingi" - ot, taki pożyteczny idiota. Ja naprawdę rozumiem, że ludzie mają różne poglądy, wierzą w różne rzeczy, zasmuca mnie jeno, że nie brak tych, którzy łyknęli gładko poglądy innych i nawet ich nie przetrawili. Niech mają SWOJE zdanie, nawet głupie, ale WŁASNE. A ponieważ on mówi "lewak" z pogardą (odgapioną od innych), to ja mogę z dumą powiedzieć, że uważam się za takiego właśnie "lewaka".

    Taka dygresja mi tu zakwitła, nie bierz tego do siebie. Cały czas myślałam o tym znajomym - chłopaczek ledwo skończył 25 lat, ale dyskutować z nim się nie da, bo wie najlepiej, że inni są zmanipulowani, a on jeden, jak ten Mojżesz z tablicami, chodzi i oświeca.

    A co do tego posła z czwórką dzieci, dla mnie to, co powiedział, to czysty idiotyzm. Równie dobrze można stwierdzić, że skoro masz jedno dziecko, to możesz mieć i dziesięć. Co to znaczy "nie bać się mieć dzieci?" Czym taki apel różni się od sugerowania, żeby iść w jego ślady, zwłaszcza w połączeniu z "ja zrobiłem swoje"? Bo nie powiedział wprost?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość ludzi mających lewicowe poglądy, do których mi zresztą daleko nie ma nic wspólnego z lewactwem. Lewactwo to nic innego jak wojujący zwolennicy systemu komunistycznego, czyli równości w każdej mierze, nieco opacznie pojmowanej wcielający swój sposób na życie wszem i wobec środkami przymusu, czyli nie przymierzając "ogniem i mieczem". ;-)

      Stąd bardzo często używa się pojęcia "lewackie bojówki", które nie są wymyśloną przez kogoś figurą retoryczną a jedynie nazwaniem zorganizowanych grup walczących w sposób dosłowny z przeciwnikami swoich poglądów. Krótko mówiąc lewacy to skrajna lewica.

      Wiem, że są tacy pożyteczni idioci nazywający lewakiem czy lemingiem każdego, kto ma odmienne od niego zdanie. Cóż... nawet komentować faktu uznawania czyichś poglądów za własne nie wypada. ;-)

      Ludzie boją się mieć dzieci, argumentując to głównie ekonomicznie: a jak stracę pracę, a jak nie będzie na spłatę kredytu, a jak za robię za mało, żeby je utrzymać. To jest ta bojaźń. Z drugiej strony sam miałem dziecko studiując i pracując jednocześnie - więc się da. :-)

      Usuń